Spacerki na zamówienie (prowadzący: przewodnicy udostępniani przez Fundację):

1. Warszawa Fryderyka Chopina
2. Skarby wilanowskie – opowieści frywolnych dam dworu
3. Kościół czerniakowski – barokowe światła i cienie wiejskiego kościółka
4. Cmentarz żydowski w Warszawie przy ulicy Okopowej
5. Ogród Saski z Wenus, Minerwą i Marsem
6. Ulica Chłodna z panną Andzią i Józiem od pączków
7. Lipcowe Święto 1952 roku. Za i przeciw warszawskiej MDM
8. Saska Kępa Agnieszki Osieckiej
9. Majówka z Canalettem
10. Praga żydowska Judyty i Szmula Jakubowicza zwanego Zbytkowerem
11. Łazienki króla Stasia
12. August II Mocny – Herkules Saski w Warszawie
13. Białe, czerwone, ruskie. Wspomnienie o Powstaniu Styczniowym
14. Gdy pasją polityka jest Warszawa, czyli jak Muranów budowano
15. Spacer ze Starym Doktorem
16. Spacer z katem
17. Warszawskie środki transportu miejskiego – podróż w czasie
18. Jak Ludwika Maria Gonzaga z potulnej żony w rządziochę transformowała
19. Co w trawie piszczy, czyli Park Skaryszewski


Ilość odwiedzin: 243517


Odrobina Drezna w Warszawie

2011-11-07 22:35:08

Odrobina Drezna w Warszawie

August II Sas zwany Mocnym, król Polski z Saksonii rodem, był to monarcha o wyjątkowo wysoko rozwiniętym smaku artystycznym, nie mający sobie równych w inicjowaniu dzieł oszałamiająch – zwłaszcza na polu architektonicznym. Dowodów jego upodobań estetycznych dostarcza współczesnym zarówno rodzime Drezno jak i Warszawa – stolica kraju, z którym Sas związał się na dobre i na złe – kraju, który miał zapewnić mu trwałe miejsce na kartach historii, gdzie miało się ziścić jego marzenie o nieśmiertelności a pamięć o nim miała przetrwać w monumentalnych dziełach, powstałych z jego inspiracji.

W ciągu 33 lat panowania w Polsce August Mocny sprawował mecenat i inspirował budowę i przebudowę niezliczonych budowli. A dokonywali jej mistrzowie sprowadzani wprost z Saksonii – mistrzowie tej miary co Mateusz Daniel Poppelmann, Joachim Daniel Jauch, Jan Naumann czy Jan Zygmunt Deybel.

Rokoko saskie

Tworzyli oni swe dzieła w stylu baroku czy raczej schyłkowej jego fazy określanej mianem rokoka. W odróżnieniu od typowego, dojrzałego baroku, rokoko świadomie rezygnowało z monumentalności na rzecz pewnej lekkości i detalu. Sprzeciwiało się pompatycznej ceremonialności a skłaniało ku kameralności i wyrafinowaniu. Odznaczało się dekoracyjnością form, swobodną kompozycją, asymetrią i płynnością linii. Architekturę taką zwykło się określać mianem saskiego rokoka bądź baroku drezdeńskiego A za bodaj najdoskonalszego twórcę w tym stylu uznaje się Deybla właśnie. Zły los chciał, że żadne z tych dzieł nie przetrwało spustoszeń jakie poczyniła druga wojna światowa. Budowniczowie nowej, powojennej Warszawy również nie obeszli się z nimi nazbyt łaskawie. W planach odbudowy nie zostały bowiem uwzględnione, a jeśli nawet – zdecydowano się odtworzyć je w późniejszym architektonicznym kostiumie. Szczęśliwie architekci sascy cieszyli się w Warszawie dużym powodzeniem więc tworzyli również i na zlecenie polskich magnatów. Dlatego właśnie dziś mamy szansę poznać ów wyrafinowany augustowski gust na przykładzie dwóch dzieł saksońskiego diabła (gdyż tak należałoby przetłumaczyć na język polski nazwisko Jana Zygmunta Deybla) – pałacu Branickich oraz Sapiehów, obu zlokalizowanych w bliskim sąsiedztwie Starego Miasta.

Małpa na attyce

Pałac Branickich nosi obecnie podwójny adres Miodowej 6 i Podwale 3 a mieści biura Urzędu m. st. Warszawy, które niebawem zostaną z niego przeniesione gdyż nieruchomość powróciła niedawno w ręce spadkobierców. Sięgnijmy jednak do początków. Pałac powstał na zamówienie Jana Klemensa Branickiego herbu Gryf w latach czterdziestych XVIII wieku. Zleceniodawca był bliskim współpracownikiem króla, kawalerem Orderu Orła Białego (ustanowionego przez monarchę i do dziś będącego najwyższym odznaczeniem państwowym w Polsce), koneserem i kolekcjonerem sztuki, członkiem Bractwa Wrogów Wstrzemięźliwości, któremu patronował August II, wreszcie i mężem Izabeli Poniatowskiej – siostry Stanisława Augusta. I właśnie Izabela zwykła organizować w owym pałacu cykliczne przyjęcia, które uświetniał swą obecnością ostatni monarcha Polski a w swoim czasie również i najsłynniejszy kochanek wszech czasów – Giacomo Casanova. Charakterystyczną ozdobą pałacu stanowią zdobienia górnej partii budynku osłaniającej dach a więc attyki w postaci elementów broni białej i uzbrojenia ochronnego czyli tzw. panoplia. Interesującą rzeczą jest fakt iż zdobienia te od strony ulicy Miodowej nigdy nie wyszły poza fazę projektów. Najprawdopodobniej zabrakło funduszy na ich wykonanie. Zachowały się źródła dowodzące niezbicie, że Branicki nie był do końca wypłacalny, zwlekał z pensją dla Deybla co też najprawdopodobniej stało się przyczyną zerwania współpracy. A jednak dzisiaj widnieją na szczycie. Otóż za panowania Stanisława Augusta Bernardo Bellotto zwany Canalettem – wedutysta nie mający sobie równych w swych pejzażach miejskich stolicy namalował pośród wielu innych i ulicę Miodową uzupełniając pałacową fasadę o brakujące a jednak zgodne z zamysłem architekta elementy. Nieobca musiała być mu krotochwila, gdyż na południowo-wschodnim szczycie pozwolił sobie ustawić rzeźbę małpy, której to małpy Jan Zygmunt Deybel nie zamieścił w swoich planach. Ot taki żarcik, wyłom w będącym niekiedy nazbyt serio realizmie. Powojenna odbudowa wzorowana na płótnie Canaletta odtworzyła panoplia ale i ową małpę, zajadającą łakomie po dziś dzień banana.

In vino veritas

W pałacu Sapiehów zlokalizowanym na ulicy Zakroczymskiej 6 znajduje dziś schronienie Ośrodek Szkolno-Wychowawczy dla Dzieci Słabo Słyszących im. Ottona Lipkowskiego. Pałac ten kazał dla siebie budować Jan Fryderyk Sapieha herbu Lis, w latach 1739-1746, w dwóch zresztą etapach Budowa nie trwała krótko lecz gdy już stanął był jedną z największych magnackich rezydencji w stołecznym mieście. I znów uwagę przykuwa attyka zdobna w panopliowe elementy, wzbogacona o charakterystyczny dla Deybla element w postaci kamiennych waz. W zwieńczeniu widnieje popiersie Ateny – greckiej bogini sprawiedliwej wojny sugerujące zgodnie z sarmacką tradycją starożytne korzenie rodu właściciela. Drugą stroną sarmatyzmu był niejaki brak umiaru w spożyciu jadła i trunków. Do dziś słynna jest ówczesna maksyma: Za króla Sasa jedz, pij i popuszczaj pasa! Wciąż wierzymy, że: in vino spoczywa veritas. Zaś przysłowie: kto zawodzi przy winie, zawodzi we wszystkim – mimo iż już zapomniane wciąż zdaje się trafnie przekonania nasze wyrażać. W czasach saskich co znaczniejsze domy miały tak zwane „kielichy uprzywilejowane”, najczęściej dary królewskie. Tutaj, u Sapiehy, był prawdziwy unikat – kielich z którego pił car Piotr Wielki oraz August II w trakcie słynnego spotkania w Rawie Ruskiej, kiedy to panowie opracowali brawurowy plan dokonania rozbioru Szwecji. Użycie tego kielicha wymagało szczególnej oprawy – wyjmowano go z szafki wyłącznie z asystencją honorową przy dźwięku kotłów i trąb. Pito na umór – to fakt. Pił i król. I zapewne dlatego właśnie, mimo iż z pochodzenia Niemiec, skokietował Polaków swym iście słowiańskim temperamentem.

Tragizm Augusta Mocnego

August II umierał w Warszawie cierpiąc straszliwe męczarnie 1 lutego 1733 roku. Żegnał się z życiem w pełni świadomy tragizmu swego losu – losu człowieka obdarzonego przez los ogromnymi możliwościami, stawiającemu sobie imponujące cele i rzuconego w świat, który stanął mu w realizacji zamierzeń na przeszkodzie. Konając przeklinał doradców, którzy przywiedli go do Polski, przeklinał Polaków, którzy nie dali się poprowadzić ku potędze, przeklinał wreszcie siebie – ambicję i porażkę jaką poniósł. Nie mógł jednak wiedzieć, że ostatnia jego nadzieja – imponujące dzieła architektoniczne zostaną zmiecione z powierzchni ziemi ręką jego potomków a jedynym świadectwem jego estetycznych upodobań pozostaną owe dwa magnackie pałace. W mieście, które tuż za Dreznem sobie ukochał, w mieście gdzie po śmierci pozostawił w dosłownym słowa rozumieniu część siebie – swoje wnętrzności. Warto bowiem zwrócić uwagę na fakt, iż ciało Augusta II złożono na Wawelu zgodnie z odwiecznym obyczajem, serce powróciło do kraju ojców, zaś jelita do dziś spoczywają w kościele Przemienienia Pańskiego ojców kapucynów na ulicy Miodowej w kaplicy wybudowanej przez syna – Augusta III – zwanej królewską.

Katarzyna Julia Wójcik

Ważniejsze źródła:
 
Bartczakowa Aldona, Malinowska Irena, Pałac Branickich, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1974.
Feldman Jerzy [wybór tekstów], Czasy saskie, Ossolineum, Wrocław 2004.
Staszewski Jacek, August II, Zamek Królewski w Warszawie, Warszawa 1986.

avatar

Katarzyna Julia Wójcik

Licencjonowana przewodniczka warszawska a przy tym: filozof, znawca sztuki, tropicielka warszawskich osobliwości oraz nietuzinkowych osobowości, entuzjastka Warszawy tej dawnej i tej nowej.



2011-11-07 22:58:22 wartburg1
Ciekawe to o tej małpie :)
Powrót do listy artykułów