Spacerki na zamówienie (prowadzący: przewodnicy udostępniani przez Fundację):

1. Warszawa Fryderyka Chopina
2. Skarby wilanowskie – opowieści frywolnych dam dworu
3. Kościół czerniakowski – barokowe światła i cienie wiejskiego kościółka
4. Cmentarz żydowski w Warszawie przy ulicy Okopowej
5. Ogród Saski z Wenus, Minerwą i Marsem
6. Ulica Chłodna z panną Andzią i Józiem od pączków
7. Lipcowe Święto 1952 roku. Za i przeciw warszawskiej MDM
8. Saska Kępa Agnieszki Osieckiej
9. Majówka z Canalettem
10. Praga żydowska Judyty i Szmula Jakubowicza zwanego Zbytkowerem
11. Łazienki króla Stasia
12. August II Mocny – Herkules Saski w Warszawie
13. Białe, czerwone, ruskie. Wspomnienie o Powstaniu Styczniowym
14. Gdy pasją polityka jest Warszawa, czyli jak Muranów budowano
15. Spacer ze Starym Doktorem
16. Spacer z katem
17. Warszawskie środki transportu miejskiego – podróż w czasie
18. Jak Ludwika Maria Gonzaga z potulnej żony w rządziochę transformowała
19. Co w trawie piszczy, czyli Park Skaryszewski


Ilość odwiedzin: 260333


Biblioteka Ordynacji Krasińskich

2015-01-05 00:16:09

 

Biblioteka Ordynacji Krasińskich

Na ulicę Okólnik trafia się „na słuch”. Dojdziemy tu po dźwiękach instrumentów jak Tezeusz do Minotaura po nici Ariadny. To tutaj przyszli wirtuozi szlifują swoje talenty. Jednak oprócz Uniwersytetu Muzycznego im. Fryderyka Chopina znajdziemy tu imponujący gmach także związany z polską kulturą – a w szczególności z warszawskim czytelnictwem.

Jak dostojny senior, który właśnie obchodził swoje stulecie, budynek wciąż oczarowuje dojrzałym, klasycznym pięknem. Ozdobą i mottem są słowa „Amor Patriae Nostra Lex” – czyli „Miłość Ojczyzny naszym prawem”, wyryte na frontonie z woli fundatorów. Z fasady zrywają się do lotu orły, symbol marzenia o niepodległej Polsce. Nad drzwiami wejściowymi możemy podziwiać herb jej fundatorów. Mowa oczywiście o Bibliotece Ordynacji Krasińskich, która obecnie stoi opuszczona i zamknięta na cztery spusty. Ten smutny widok daleki jest od zamierzeń fundatorów. Prześledźmy losy biblioteki ordynacji.

Rodzina Krasińskich, stary arystokratyczny ród pieczętujący się herbem Ślepowron, słynęła z pasji kolekcjonerskich i artystycznych. Jej członkowie dali początek jednej z najwspanialszych instytucji kulturalnych, gromadzących zabytki przeszłości. Inicjator biblioteki, hrabia Wincenty Krasiński, wierny sługa boga wojny Marsa, z każdej wyprawy wojennej przywoził mnóstwo „pamiątek”, a pasję kolekcjonerską przekazał swoim potomkom. Na przestrzeni kilkudziesięciu kolejnych lat rodzinna kolekcja nabrała iście imponujących rozmiarów. Było co podziwiać, bo Krasińscy powiększali swoje zbiory od początku XIX wieku. Przede wszystkim wspaniała kolekcja broni i innych militariów, ale także bogaty księgozbiór, grafiki, mapy, rysunki i dokumenty. Dzieła sztuki – odziedziczone, wnoszone w posagu i nabywane. I oczywiście rodzinne pamiątki Krasińskich.

Panowie Krasińscy, mając świadomość wartości swoich zbiorów, nie chcieli dopuścić do ich rozproszenia. W tym celu utworzyli w 1844 roku ordynację. W poczuciu patriotycznego obowiązku oraz misji dydaktycznej udostępnili warszawiakom swoje zbiory w 1860 roku, wystawiając je w gmachu dzisiejszej Akademii Sztuk Pięknych przy Krakowskim Przedmieściu, będącym ich ówczesną własnością. Ale – ponieważ Krasińscy bynajmniej nie spoczęli na laurach i nadal powiększali swoją kolekcję – na początku XX wieku stało się jasne, że zbiory potrzebują nowej, większej siedziby.

Aby zapewnić swoim skarbom godne miejsce, hrabia Edward Krasiński zdecydował się na poważną inwestycję. Na jego polecenie w latach 1907-1910 wybudowano przy obecnym placu Małachowskiego pokaźną kamienicę, od nazwiska architekta zwaną heurichowską. Tyle że ... właściciel chyba nie doszacował wielkości własnych zbiorów oraz tempa ich przyrostu i w rezultacie nigdy ich tam nie umieścił, a kamienicę sprzedał hrabiemu Edwardowi Raczyńskiemu. Za to zdecydował o budowie kolejnej, ostatecznej dla nich siedziby – budynku na ulicy Okólnik. Z jego funduszy budowę zaprojektowanego przez Juliana Nagórskiego i Henryka Gay’a budynku rozpoczęto w roku 1912, a częściowo go udostępniono w 1913 roku. Nowo powstała biblioteka była na tamte czasy bardzo nowoczesna i funkcjonalna, doskonale przystosowana do przechowywania skarbów, jakie miała kryć. Oprócz tego posiadała ogólnodostępną, stylową wygodnie urządzoną czytelnię z bogatym księgozbiorem podręcznym. Budowę całości ukończono na dobre dopiero po I wojnie światowej, w roku 1930 i wtedy, z woli fundatorów, oficjalnie przekazano bibliotekę stolicy.

Otwarcie biblioteki to był dobry moment na podliczenie stanu zbiorów książnicy. Oszacowano je na 250 000 jednostek. Na tą imponującą liczbę składały się rękopisy, starodruki z XVI i XVII wieku oraz dzieła młodsze, dyplomy, atlasy, mapy i plany. A pomiędzy nimi prawdziwe „diamenty w koronie” – egzemplarze z pierwszej warszawskiej biblioteki Braci Załuskich, oraz woluminy z bibliotek królewskich Zygmunta III Wazy, Augusta II Mocnego czy Stanisława Augusta Poniatowskiego. Oprócz księgozbioru Krasińscy byli w posiadaniu około 300 obrazów, kolekcji miniatur portretowych, medali, monet, przedmiotów sztuki zdobniczej oraz kilkunastu rzeźb. Nie możemy zapomnieć o największej chyba dumie Krasińskich – imponującej kolekcji około 1000 sztuk militariów, tworzącej zbrojownię z takimi perełkami jak miecze wręczone królowi Władysławowi Jagielle przez Wielkiego Mistrza Zakonu Krzyżackiego pod Grunwaldem, czy zbroje królów Władysława IV i Jana Kazimierza. Dodam, że owa zbrojownia po powstaniu styczniowym na polecenie namiestnika Królestwa Polskiego została wywieziona do Petersburga, ale przez wzgląd na zasługi Wincentego Krasińskiego jako generała armii carskiej powróciła do jego sukcesorów 11 lat później.

Podczas II wojny światowej gmach biblioteki miał sporo szczęścia. Dzięki solidnej konstrukcji i ogniotrwałym żelbetowym stropom niewiele ucierpiał we wrześniowych bombardowaniach, a umieszczone w nim zbiory biblioteczne – dzięki temu że znajdowały się w dobrze zabezpieczonych piwnicach – nie poniosły niemal żadnych strat. Znacznie mniej szczęścia miały zbiory muzealne. Zniszczeniu uległo sporo obrazów oraz drobnych cennych przedmiotów. Podczas okupacji stolicy łupem hitlerowców padła znaczna część wyselekcjonowanych zbiorów, przede wszystkim militariów. Wtedy to wywieziono do Berlina między innymi bezcenne miecze wikingów oraz topory paradne. W maju 1941 roku władze okupacyjne zdecydowały o włączeniu Biblioteki Ordynacji Krasińskich do Staatsbibliothek Warschau, utworzonej rok wcześniej z połączenia Biblioteki Narodowej oraz Biblioteki Uniwersyteckiej. Na polecenie okupanta cdruki nowsze z Okólnika zostały przemieszczone do dwóch pozostałych bibliotek, natomiast w budynku na Okólniku złożono najcenniejsze zbiory wszystkich trzech bibliotek – starodruki, rękopisy, zbiory muzyczne, teatralne, ikonograficzne i kartograficzne. Podczas powstania warszawskiego zbombardowane magazyny biblioteki spłonęły niemal doszczętnie, ale najcenniejsze księgi zgromadzone w piwnicach ocalały. Udało się także uratować część ksiąg, wyrzucając je przez okna płonącego budynku. Po upadku powstania, w październiku 1944 roku hitlerowcy umyślnie podpalili bezcenne archiwalia i księgi zgromadzone w piwnicach budynku. Utraciliśmy 26 000 rękopisów, 2 500 inkunabułów, 80 000 starodruków, 100 000 rysunków i grafik, 50 000 nut i teatraliów, obszerne kolekcje map i atlasów oraz dużą część katalogów i inwentarzy. Przetrwała garstka dawnych zbiorów – tylko dzięki temu, że wcześniej przeniesiono je do Biblioteki Uniwersyteckiej i zamurowano w piwnicach gmachu.

Po wojnie ocalałą część księgozbioru, głównie druki dawne i nowsze, przekazano Bibliotece Narodowej, zaś sam gmach na Okólniku przestał pełnić funkcje biblioteczne. W rękach Biblioteki Narodowej, przez wiele lat służył jako drukarnia, introligatornia i wydawnictwo. Jednak na początku lat 90-tych wyłączono go z użytkowania i zamknięto na dobre. Ubiegłego lata  Stowarzyszenie z ulicy Smolnej doprowadziło do otwarcia budynku i przywróciło go do życia. Ściany opuszczonej przez wiele lat kamienicy znowu ujrzały tłumy ludzi, wypełniły się dźwiękami muzyki i zostały ozdobione dziełami młodych twórców. Równocześnie uaktywnili się spadkobiercy dawnych właścicieli budynku i obecnie starają się o jego zwrot. Co prawdopodobnie trochę potrwa, ponieważ są trudności z zebraniem wszystkich spadkobierców. Z drugiej strony barykady  sympatycy biblioteki zbierają podpisy pod petycją do władz stolicy o przywrócenie gmachu społeczeństwu i uszanowanie życzenia jej fundatorów.

Obecnie na budynku straszy napis „Przebywanie w budynku zabronione. Budynek grozi zawaleniem”. Nie tego chcieli jej właściciele, darowując w 1930 roku ukończony budynek Warszawie. Przekazując bibliotekę na ręce prezydenta miasta w obecności Prezydenta Ignacego Mościckiego, Edward Krasiński mówił o jej "udostępnieniu społeczeństwu polskiemu w celach naukowych i artystycznych". Pozostaje nam zatem życzyć dostojnemu seniorowi kolejnych stu niesamotnych lat, by testament jego fundatorów został wypełniony oraz by zafundowano mu porządny lifting. Pozostaje jednak obawa, że do tego ostatniego życzenia potrzeba w pierwszej kolejności rozwiązania kwestii własności budynku. Miejmy nadzieję, że czas przyniesie najkorzystniejsze dla wszystkich rozwiązanie.

Tekst: Agnieszka Wójtowicz

avatar

Agnieszka Wójtowicz

Agnieszka Wójtowicz



Powrót do listy artykułów