Spacerki na zamówienie (prowadzący: przewodnicy udostępniani przez Fundację):

1. Warszawa Fryderyka Chopina
2. Skarby wilanowskie – opowieści frywolnych dam dworu
3. Kościół czerniakowski – barokowe światła i cienie wiejskiego kościółka
4. Cmentarz żydowski w Warszawie przy ulicy Okopowej
5. Ogród Saski z Wenus, Minerwą i Marsem
6. Ulica Chłodna z panną Andzią i Józiem od pączków
7. Lipcowe Święto 1952 roku. Za i przeciw warszawskiej MDM
8. Saska Kępa Agnieszki Osieckiej
9. Majówka z Canalettem
10. Praga żydowska Judyty i Szmula Jakubowicza zwanego Zbytkowerem
11. Łazienki króla Stasia
12. August II Mocny – Herkules Saski w Warszawie
13. Białe, czerwone, ruskie. Wspomnienie o Powstaniu Styczniowym
14. Gdy pasją polityka jest Warszawa, czyli jak Muranów budowano
15. Spacer ze Starym Doktorem
16. Spacer z katem
17. Warszawskie środki transportu miejskiego – podróż w czasie
18. Jak Ludwika Maria Gonzaga z potulnej żony w rządziochę transformowała
19. Co w trawie piszczy, czyli Park Skaryszewski


Ilość odwiedzin: 243520


Pieśniarz Warszawy

2014-03-13 23:35:05

 

Pieśniarz Warszawy

 

Mieczysław Fogg (1901-1990): "Czy zapowiadałem się na cudowne dziecko? Nie sądzę. Chociaż w spojrzeniach moich rodziców pewno można było wyczytać zachwyt, gdy już jako pięcioletni brzdąc potrafiłem - podobno nie bardzo fałszując - odśpiewać popisowo przed gośćmi sławetne Góralu, czy ci nie żal. To był mój pierwszy wielki szlagier”.


Artysta ten był fenomenem na polskiej scenie muzycznej. Przez kilkadziesiąt lat utrzymywał się w czołówce gwiazd estrady. Obdarzony aksamitnym głosem - barytonem lirycznym - wyśpiewał niejeden szlagier. Miał wielbicielki w różnym wieku od pryszczatych podlotków po stateczne matrony. Szarmancki i elegancki budził zazdrość wśród panów, którzy z mniejszym lub większym powodzeniem starali się go naśladować. 

Fogg wcześnie dostrzegł i zrozumiał, że jego powołaniem jest śpiew. 
"Mając jakieś piętnaście lat, nim jeszcze sypnął mi się wąs, uświadomiłem sobie po raz pierwszy w pełni, że chcę i będę śpiewał, że w śpiewie widzę moją przyszłość. Oczywiście nie zdawałem sobie wówczas sprawy, jakie milowe kroki dzieliły młodzieńczą zapalczywość od wstąpienia na drogę prawdziwej kariery śpiewaczej. A jednak nie było takiej ofiary, której nie byłbym zdolny ponieść dla zrealizowania swojego pomysłu."


Kształcił głos, który zresztą ćwiczył do końca swoich dni. Wytrwały i cierpliwy. Doceniał pracę z profesjonalistami. Repertuar miał bogaty, zróżnicowany. Wciąż dołączał do niego nowe piosenki, wykonując je często w oryginalnym języku np. po angielsku czy hiszpańsku.

Był patriotą, czego dał wyraz w czasie wojny i powstania warszawskiego. Organizował skromne recitale dla utrudzonych żołnierzy, sanitariuszek. Śpiewał, bo to umiał robić najlepiej - ku pokrzepieniu serc.  W latach 1946-1951 przy ul. Koszykowej 69 działała jego prywatna wytwórnia płytowa Fogg Record.

 

"Gdy w 1957 roku przyjechałem po raz pierwszy po wojnie do Stanów, zdarzył się taki koncert, do którego mój impresario Wojciech Cioromski dołożył parę tysięcy dolarów. W stutysięcznym mieście Rochester na sali były... trzy osoby plus człowiek, który kasował bilety. W pewnej chwili, na parę minut przed zapowiedzianą godziną występu, Cioromski powiedział: "Mieciu, nie gramy! Zaproszę ich wszystkich czworo do restauracji - na wódkę. I tak nic już mnie tu nie uratuje..." Obruszyłem się na tę propozycję: "Co oni zawinili, że inni nie raczyli przyjść? Zapłacili za bilety i mają prawo do normalnego pełnego przedstawienia. Fogg wystąpi nawet dla jednego widza!"


Obecnie do wypromowania przeboju wystarczy głupiutki tekst i prosta, wpadająca w ucho melodia. O popularności artysty decyduje ilość sprzedanych płyt czy wyświetleń jego teledysku na YouTube. Czy współcześnie Fogg mógłby liczyć na rzesze fanów?

Pamięć o pieśniarzu nie ginie. I tak np.: w 2013 r. odbył się w Warszawie X Ogólnopolski Festiwal Piosenki Retro im. Mieczysława Fogga, a w Śródmieściu po północnej stronie ul. Boya-Żeleńskiego znajduje się skwer, którego jest patronem.

 

Cytaty pochodzą z książki: M. Fogg, Od palanta do belcanta, Warszawa, Iskry 1971.

avatar

Magda Adamska

Magda Adamska



Powrót do listy artykułów